wtorek, 28 marca 2017

"Miniaturzystka" Jessie Burton




    Tłumaczenie: Anna Sak
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
    Tytuł oryginału: The Miniaturist
    Data wydania: 6 listopad 2014
    Liczba stron: 464
    ISBN: 978 83-08-05428-4





I nadszedł czas na ten bestseller. Czasem zastanawiam się z jakiego powodu książka zostaje określona mianem bestselleru. Jakie warunki musi spełnić? To pierwsza książka tej młodej autorki. Przełożona na kilkanaście języków. Musi więc mieć coś w sobie, prawda?

Książka przenosi nas do siedemnastowiecznego Amsterdamu. Poznajemy Petronellę Oortman, młodą niespełna osiemnastoletnią dziewczynę, która przybywa do domu swojego nowo poślubionego męża Johannesa Brandta. Pełna nadziei, marzeń i oczekiwań wobec swojego męża i nowego życia. Wita ją siostra Johannesa Marin i dwójka służących Cornelia i Otto. Nie można powiedzieć aby było to ciepłe powitanie. Dziewczynie od samego początku daje się do zrozumienia że nie ona jest i będzie tu panią domu. Nawet służba nie traktuje jej poważnie. Mąż, wiecznie nieobecny kupiec, również nie spełnia jej oczekiwań.
W prezencie ślubnym otrzymuje miniaturowy dom wielkości kredensu- odwzorowanie jej nowego domu. A zadaniem od męża dla niej jest jego urządzenie. Do tego celu wynajmuje miniaturzystę, który dużo później okazuje się być kobietą. Miniaturzystka do każdego zamówienia dodaje kilka rzeczy, które są dość niepokojące. Wydaje się że wie o rodzinie więcej niż wiedzieć powinna, zna jej sekrety i tajemnice.
I w sumie to tyle ile chcę napisać o samej fabule.

Im więcej czytam książek o tematyce "dawnych czasów", tym bardziej stwierdzam że to jest to co lubię i co mnie fascynuje. Autorka w obu swoich książkach porusza trudne tematy. W tej przedstawia piękny Amsterdam, współczesne życie i obyczajowość, ukazuje kulisy kupiectwa i wielkiej religijności. I to wszystko okraszone odpowiednia dawka obłudy i dwulicowości. "Wszyscy przez lata tkwimy w niewidzialnych klatkach, w których pręty zrobione są ze zbrodniczej obłudy". Czasy w których nie można było mieć własnych poglądów, a za przekonania groziły wielkie kary o tolerancji rasowej nawet nie będę wspominać. To są dla mnie ciekawostki, ale przyznam że mrożące krew w żyłach.

Brakowało mi w niej jednak konkretów. Uczucia bohaterów zmieniają się bardzo szybko nie wiemy jednak jaka jest tego przyczyna i co tak naprawdę spowodowało tę zmianę. Nella głównie skupia się na miniaturzystce i jej tajemnicy a rewelację z jaką przychodzi jej się zmierzyć we własnym domu przyjmuje zadziwiająco spokojnie i szybko. Geneza życia Johannesa i Marin również mnie ciekawi, bo w sumie nie wiemy co doprowadziło ich do miejsca w którym poznajemy ich losy.  I z pewnością zdecydowanie więcej czasu poświęciłabym wykreowaniu postaci miniaturzystki, która została dość pobieżnie potraktowana i w sumie nie wiemy dlaczego i z jakiego powodu... Jest wiele pytań na które brak odpowiedzi, ale oo

Książkę czytało się bardzo przyjemnie. Z pewnością nie był to czas zmarnowany. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy i spędziłam z nią miłe chwile także polecam.

poniedziałek, 20 marca 2017

"Księga nowej drogi" Joann Davis




    Tłumaczenie: Anna Maria Nowak
    Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Tytuł oryginału: Book of the Shepherd : the story of one simple 
    prayer and how it changed the world
    Data wydania: 2009
    Liczba stron: 171





Cały czas miałam wrażenie, że czytam Paulo Coelho. Nawet Alchemik się pojawił. Przez kartki tej "księgi" przewijały się prawdy, które każdy zna, ale mało, kto wprowadza w życie. Pewnie, dlatego że człowiek w dzisiejszym świecie musi być gruboskórny, aby znosić wszelkie przeciwności losu, zawiść innych ludzi, problemy i zmartwienia. Ktoś delikatny, wrażliwy, pełen miłości, nadziei i wiary nie ma szans. Czy na pewno? 

Głównym bohaterem jest pasterz Jozue, który jest świadkiem jak handlarz publicznie bije swojego syna. Wewnętrznie coś każe mu przerwać te bestialstwo, ale prawo właśnie tak było urządzone. Oko za oko. Ukarać murarza, który źle zbudował dom. Odciąć rękę złodziejowi. Wychłostać publicznie nieposłuszne dziecko. Pasterz zadał pytanie, gdzie tego dnia był Bóg. W odpowiedzi usłyszał szept: "Zesłałem pomoc. Przysłałem ciebie". Następnego dnia postanowił odnaleźć chłopca i upewnić się, że wszystko z nim w porządku. Okazało się, że chłopiec został wydziedziczony przez swojego ojca a opiekę nad nim przejęła Elżbieta gosposia z domu handlarza. W rozmowie Elżbieta zdradza Jozuemu sekret, który powierzył jej na łożu śmierci dziadek. Tym sekretem jest nowa droga, do której prowadzi mapa. Wszyscy troje wyruszają w podróż. Jozue ze stadem owiec, Dawid ze swoim osiołkiem i Elżbieta. Każde z nich opowiedziało historię swojego życia przekazując w ten sposób jakąś życiową prawdę. W czasie wędrówki spotkali Ślepca, Alchemika, Bajarza i Skrybę. Każdy podzielił się swoją mądrością."Ślepiec przypomniał Dawidowi by zawsze miał oczy szeroko otwarte. Alchemik powiedział Elżbiecie by zawsze szła za głosem swego mężnego serca. Bajarz zaś kazał Jozuemu napisać kolejny rozdział, gdyż każde zakończenie jest zarazem początkiem." Nie zdradzę, czym okazała się "nowa droga". 

Nie był to czas stracony, ponieważ książkę czytało się lekko. Przyznam się jednak, że już od dawna nie gustuję w tego typu mądrościach. Jestem zdania, że nikt nie jest w stanie dać recepty na życie. A jeśli nawet to nie ma takiej możliwości, aby lek zadziałał na każdego...

środa, 8 marca 2017

"Norwegian Wood" Haruki Murakami




    Tłumaczenie: Anna Zielińska- Elliot, Dorota Marczewska
    Wydawnictwo: Muza
    Data wydania: 3 lutego 2006
    Liczba stron: 472
    ISBN: 8373198334






Kwiat wiśni w Japonii jest metaforą ulotnej natury życia, jego krótkotrwałości. Taki symbol ma okładka książki i o tym jest historia w niej zawarta. 

W życiu człowieka jest wiele takich sytuacji, gdzie rodzą się pytania, na które brak odpowiedzi i z tym trzeba żyć. Tak samo w książce, co jakiś czas bohater zadawał sobie pytania, a ja razem z nim pytałam. Dlaczego człowiek odbiera sobie życie? Jak mocno dotknięta musi być jego psychika? Jak wielka otchłań beznadziejności musi go otaczać, że posuwa się do takich czynów? 

Nie znajdziecie w tej książce szczęścia, radości czy sielanki. Każdy z bohaterów zmaga się z wielkim ciężarem. Autor obnaża bohaterów z uczuć i z ubrań. Zagląda w każdy zakamarek, niczego nie ukrywając. Ktoś mógłby powiedzieć że to niewłaściwe, zbyt perwersyjne czy niemoralne, ale to że o czymś się głośno nie mówi, nie znaczy że tego nie ma. Przeciwnie... 

Historia opowiada o Watanabe i Naoko. Bohaterowie obciążeni samobójczą śmiercią wspólnej bliskiej osoby. Naoko zmagająca się z chorobą depresyjną, która również doprowadza ją do śmierci. Jest jeszcze Midori- wyzwolona seksulanie, niezależna młoda kobieta. 
Ból pomieszany z cierpieniem. Wielka samotność. Miłość ta świadoma i mniej świadoma. Wspomnienia i niezaspokojone pragnienia ciała i duszy. Wszechobecna śmierć. To i jeszcze więcej można znaleźć w tej książce.
Mieszanka wybuchowa, która z góry skazuje książkę na brak happy endu.

Koniec wywołał u mnie dziwne uczucie przesady. Autor jakby posunął się o krok za daleko. 

Wybaczę mu jednak, bo tylko on jak nikt inny potrafi swoim pisaniem wprowadzić mnie w taki specyficzny stan, kiedy jeszcze długo po ostatniej stronie zastanawiam się...



poniedziałek, 6 marca 2017

Podsumowanie lutego 2017

Troszkę spóźnione podsumowanie lutego.
Luty był delikatnie lepszy pod względem przeczytanych książek. W sumie nie chodzi tu o ilość, ale jakość, prawda? Dużo się działo, więc i miałam mniej czasu na czytanie, podobny będzie marzec.
Przechodząc do rzeczy:

Przeczytane książki:
1. "Siła niższa" Marta Kisiel
2. "Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier
3. "Silver. Druga księga snów" Kerstin Gier- Nie pisałam recenzji drugiego tomu, ponieważ jest to dalszy ciąg historii o której już pisałam. Dodam tylko że równie ciekawa, błyskotliwa i zabawna jak pierwsza część. Skończyłam trzeci tom. Zastanawiałam się czy dodać coś jeszcze, podsumowując całą historię. Zastanowię się jeszcze.
4. "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" Jonas Jonasson
5. "Muza" Jessie Burton

  • Przeczytałam 5 książek.
  • 2096 stron
  • "Muza" według mnie była najlepszą książką tego miesiąca a na ostatnim miejscu umieściłabym "Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął"
W marcu planuję przeczytać:
1. "Miniaturzystkę" Jessi Burton
2. "Szóstka wron" Leigh Bardugo
3. "Harry Potter i Czara Ognia" JR
4. "Księga rzeczy utraconych" John Connolly

I to by było na tyle. 

poniedziałek, 27 lutego 2017

"Muza" Jessie Burton




      Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
      Wydawnictwo: Wydawnictwo Literacki
      Tytuł oryginału: The Muse: A Novel
      Data wydania: 24 listopad 2016
      Liczba stron: 480
      ISBN: 978-83-08-06235-7





To moje pierwsze spotkanie z Jessie Button. Nie miałam jeszcze przyjemności poznać pierwszej debiutanckiej książki autorki "Miniaturzystka", ale słysząc zachwyty nad tym dziełem nie miałam większych oporów aby sięgnąć po drugie dzieło, które zyskało jeszcze większy rozgłos.

Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pierwsza w roku 1967, gdzie poznajemy Odelle młodą czarnoskórą dziewczynę z Trynidadu, która przypływa do Londynu z nadzieją na lepsze życie. Odelle jest niezwykle utalentowana. Pisze piękne wiersze i opowiadania. Niestety pierwszą pracę jaką otrzymuje jest sklep obuwniczy, gdzie wspólnie ze swoją przyjaciółką Cynth pracuje już od kilku lat. Nie traci jednak nadziei. Namiętnie i niestrudzenie szuka czegoś innego, lepszego. Jej upór i determinacja zostają nagrodzone. Otrzymuje pracy w Instytucie Sztuki Skeltona jako maszynistka. W między czasie uczestniczy w ślubie przyjaciółki, gdzie poznaje mężczyznę i jego niezwykły obraz- jedyny spadek po matce.

Następnie przenosimy się do roku 1936 do pięknej, słonecznej Hiszpanii, gdzie poznajemy rodzinę Schloss. Ojciec Harold, matka Sara i córka Oliwia. Przeprowadzają się tutaj z Londynu w poszukiwaniu spokoju. Ojciec jest marszandem, matka- dziedziczka fortuny a Oliwia niezwykle utalentowana młoda malarka ukrywająca swój talent przed bliskimi. Na miejscu poznają Izaaka i Teresę rodzeństwo, które w ogromny sposób wpłynie na dalsze losy rodziny.

I tak te dwie płaszczyzny czasowe toczą się niezależnie od siebie aż do pewnego momentu, kiedy wszystko zaczyna układać się w jedną ściśle powiązaną ze sobą całość. Wszystko splata ze sobą i łączy jeden niesamowity obraz i pragnienie odkrycia jego historii. Przyznam że już od początku miałam pewne przypuszczenia i wizję jak to się wszystko ze sobą połączy i jaki będzie ostateczny koniec tej historii. I muszę się przyznać że nie miałam racji. Dopiera ostatnie strony powieści ukazały jak bardzo się myliłam. Na wszystko musiałam spojrzeć z innej strony z tej której nie brałam pod uwagę.

Książka porusza też wiele trudnych kwestii. Ukazuje nam jak bardzo ludzie o innym kolorze skóry byli dyskryminowani i piętnowani przez społeczeństwo w XX wieku. Odelle wiele razy musi się mierzyć z rasistowskimi komentarzami czy przytykami. Z drugiej strony Oliwia i jej talent, który musi ukrywać przed światem. Nie dlatego że nie wolno jej było malować. Z racji tego że była kobietą nie mogła liczyć na to że jej sztuka zostanie doceniona. Była kobietą i to wystarczyło żeby nie brać na poważnie tego co wychodziło spod jej pędzla.

Autorka bardzo dobrze wykreowała każdego bohatera. I wydawać by się mogło że wszystko ich dzieli. Należą do różnych klas społecznych, mają różne pragnienia i marzenia, inne narodowości inne plany na przyszłość, kolor skóry. Jest jednak jedna rzecz która łączy każdą z tych osób a mianowicie wrażliwość na sztukę. Niezależnie czy byłby to obraz czy dzieło literackie, które także zalicza się do sztuki. A wrażliwość ta jest ogromna, ponieważ nie każdy jest w stanie dostrzec to czego nikt inny nie widzi, poczuć całym sobą. Sztuka w "Muzie" jest opisana w cudowny sposób. Oczami wyobraźni widziałam każde opisywane dzieło. Chciałabym być na tyle wrażliwa, aby w taki sposób móc ją odbierać.

Niezwykła książka porywająca Nas w świat sztuki, ogromnych ambicji, wielkiej miłości ale i obsesji oraz kłamstw i tajemnic. Jest również wielka samotność, która popycha ludzi w różne czasami niewłaściwe strony. Jest strach przed pokazaniem światu swoich dzieł a może to po prostu brak wiary w siebie i swoje możliwości. To jest to co również łączy Odelle i Oliwię.

Gdy kończę czytać dobrą książkę, zawsze nachodzi mnie taka myśl, że pewnie już nigdy nie przeczytam nic równie dobrego. Śmieszne prawda? W końcu na świecie jest tyle dobrych książek- wybitnych, których pewnie nigdy nie przeczytam. I cieszę się że zawsze dochodzę do wniosku że się myliłam :)

Polecam!


wtorek, 21 lutego 2017

"Stulatek,który wyskoczył przez okno i zniknął" Jonas Jonasson




Tłumaczenie: Joanna Myszkowska- Mangold
Wydawnictwo: Świat Książki
Tytuł oryginału: Hundraåringen som klev ut genom fönstret och försvann
Data wydania: 21 maj 2014
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-7943-407-7

   



Książka szwedzkiego autora będąca od lat bestsellerem, chodziła już za mną od bardzo dawna. Wiele naczytałam się pozytywnych opinii o niej, które to obiecywały dobrą zabawę i konkretną dawkę humoru. Jakoś nigdy nie było nam jednak po drodze, aż do czasu, kiedy pod wpływem impulsu wrzuciłam ja do koszyka w księgarni internetowej. Czy to była dobra decyzja?

Historia rozpoczyna się w chwili kiedy Allan Karlsson w dniu swoich setnych urodzin wyskakuje przez okno domu spokojnej starości i znika. Przebywał w nim już od kilku lat, ale codzienna rutyna, te same posiłki i niezbyt miły personel sprawiają że postanawia odmienić swój los. Dociera na stację i kupuje bilet. Kierunek podróży nie jest ważny. W miedzy czasie kradnie walizkę wypełnioną pieniędzmi przez co ściąga na siebie zainteresowanie gangu przestępczego oraz prokuraturę i policję, która próbuje odnaleźć stulatka. Po drodze poznaje złodziejaszka Juliusa, wiecznego studenta Benny'ego i jego narzeczoną Gunille, jej oba zwierzaki- słonia Sonja i owczarka Bustera, brata Benny'ego- nawróconego dostawcę artykułów spożywczych Bosse, byłego szefa gangu Per-Gunnar-Gardin...

Aktualne wydarzenie przeplatają się z historią życia Allana. A było to niezwykle barwne i pełne wrażeń życie. Allan przeprowadza nas przez sto lat nie tylko swojego życia ale i historii świata. Było mu dane poznać największych przywódców świata takich jak Truman, Stalin, Churchil czy Mao Zadonga i brać udział w przełomowych wydarzeniach. Jego zdolności do tworzenia ładunków wybuchowych są wykorzystywane przez różnych konfliktach zbrojnych.

Hmmm przyznam że miałam problem z tą książką. W trakcie czytania nie byłam pewna czy mi się podoba czy jednak niespecjalnie a czytało mi się ją dość ciężko. Główny bohater jest ciekawą postacią, dość groteskową, która z każdej opresji w cudowny sposób wychodzi cało. A tych opresji było bardzo wiele. Myślę że to za sprawą humoru i odpowiedniego podejścia. Bardziej przypadła mi do gustu historia życia Allana niż to co działo się w rzeczywistym czasie. Chwilami zabawna, chwilami męcząca i przytłaczająca. Duża dawka czarnego humoru, kilka zbrodni w większości przypadkowych... Ogólnie książka nie w moim klimacie.

czwartek, 16 lutego 2017

"Poczucie kresu" Julian Barnes

 


      Tłumaczenie: Jan Kabat
      Wydawnictwo: Świat Książki
      Tytuł oryginalny: The Sense of an Ending
      Data wydania: 9 maja 2012 
      Liczba stron: 176
    





Narratorem książki jest Anthony Webster- emeryt. Przeciętny człowiek, nie za bardzo zadowolony ze swojego życia, ale i nie nieszczęśliwy, który wspomina swoją młodość, szkolne lata i pierwsze miłości.

Jednym z jego przyjaciół jest Adrian Finn. Nieprzeciętnie inteligentny młodzieniec, który związuje się z byłą dziewczyną Toniego Viktorią, i po jakimś czasie popełnia samobójstwo. Przez wszystkich ten fakt odebrany jest jako dowód odwagi i bohaterstwa. Po czterdziestu latach matka Viktorii zapisuje mu w testamencie pieniądze i pamiętnik Adriana.

Tony przez całą książkę stara się przypomnieć sobie fakty ze swojego życia. Lista z pierwszego akapitu książki zawierająca skrawki wspomnień takich jak błysk po wewnętrznej stronie nadgarstka, parę unoszącą się z mokrego zlewu czy wodę w wannie, która dawno wystygła za zamkniętymi drzwiami, wraz z rozwojem akcji zyskuje na znaczeniu.

Pamięć jest ulotna. Czasami umyka nam jakieś wspomnienie a czasami jest tak że za wszelką cenę staramy się wyrzucić jakiś fakt ze swojej pamięci, lub go przeinaczyć. "Przez długie lata akceptujemy te same luki, te same fakty i te same emocje". Okazuje się jednak że to co uznawaliśmy za pewnik staje się fikcją, a czasu już nie cofniemy. Nie zmienimy biegu rzeki. Pozostaje pogodzić się z przeszłością, która dała o sobie znać i żyć dalej.

Przyjemna książka, którą pochłonęłam niemal w całości jednego dnia. Lubię gdy autor nie wyjaśnia wszystkiego w sposób jednoznaczny, ale kreśląc obrazy i wydarzenia jakie przypomina sobie bohater, pozostawia czytelnikowi interpretacje.
Zakończenie niezmiernie mnie zaskoczyło, także polecam!